środa, października 20, 2004

perugia - ciag dalszy

Witam!
juz jestem spowrotem w perugii. wiem ze ostatnio obiecywalem nappisac co jeszcze ciekawego dzialo sie we wroclawiu, ale jakos ni nie przychodzi mi teraz do glowy... wydaje mi sie ze juz nic co moglo by kogos zainteresowac...
do wloch wrocilem wczoraj. oczywiscie nie obylo sie bez niespodzianek. kiedy stanalem przed drzwiami mojego mieszkania okazalo sie ze moj klucz nie pasuje go glownej bramy... na szczescie ktos akurat wchodzil do domu i mnie wpuscil bo inaczej kwitlbym tak ladnych kilka godzin. ale wszystko dobra co sie dobrze konczy, dzisiaj mam juz nowy dzialajacy klucz.
Do Perugii dotarlem akurat na swieto czekolady. szczerze mowiac wiele chalasu o nic. mocne rozczarowanie. na glownym deptaku ustawione sa plastikowe namioty w ktorych rozne firmy sprzedaja swoje wyroby... w zasadzie takie wielkie stoisko ze slodyczmi i mnostwo ludzi. cieszyc sie musza tutajsi kieszonkowcy. najbardziej z calego tego zamieszania musza sie cieszyc miejscowi kieszonkowcy...
dzisiaj spotkalem sie z Ewami, ktore tutaj zostaly. zjedlismy pyszny obiadek - co mi przypomina ze musze jutro wreszcie zrobic jakies zakupy - i troszke pogadalismy. studiowanie tutaj rzeczywiscie nie wyglada na specjalnie trudne. podobno polacy na wykladach podsypiaja i to nie dla tego ze nic nie rozumieja ;) po prostu to co tutaj jest tematem jednego wykladu u nas nie trwalo by dluzej niz 20 minut... podobno.
sam zamierzam to sprawdzic w piatek. wybieram sie wowczs na wyklad z onkologii, na ktora z reszta zamierzam sie "wkrecic". nie moglem jej wpisac w learning agreament a chcialbym ja jednak zaliczyc. podobno mozna cos takiego zrobic...
od jutra zamierzam tez rozpoczac pielgrzymki po tutejszych urzedach i koordynatorach erazmusa. wiem ze nie pojdzie to ani latwo, ani szybko, wiec trzymajcie kciuki.


poniedziałek, października 18, 2004

Wrocław

Witam z Wroclawia!
wiem, wiem, powinienem byl napisac cos wczesniej. na swoje usprawiedliwienie mam spore problemy ze swoim komputerem.
za chwile wyjezdzam powrotem do Perugii ale postanowilem napisac jeszcze w kilku slowach co sie dzialo przez ostatnie dwa tygodnie.
do wroclwia przyjechalem 2.10 z zamiarem odbycia jakiegos fragentu swoich zajec na mojej macierzystej uczelni. niestety okazalo sie to niemozliwe, a raczej pozbawione sensu. poniewaz u nas zajecia nie sa zblokowane nie ma mozliwosci odbycia sensownej ilosci godzin z jakiegokolowiek przedniotu w ciagu miesiaca. z tego wlasnie powodu postanowiliem wczesniej wrocic do wloch i sprobowac jeszcze tam powalczyc o takie przednioty jak okulistyka czy onkologia. moze uda mi sie na nie wkrecic z wydzialem lekarskim...
no i niestety musze juz wychodzic... napisze cos wiecej z perugii, obiecuje :)