środa, grudnia 15, 2004

ultima settimana

I oto nastal ostatni tydzien przed swietami w Perugii... zabrzmialo strasznie, prawda? :)
musze jedna przyznac ze w tym osatnim tygodzniu sporo sie dzieje a troszke zaniedbalem uzupelnianie wpisow.
od poniedzialku codziennie chodzimy na kliniki. nie mamy juz zadnych zajec wiec mozemy temu spokojnie poswiecac przedpoludnia. lekarze traktuja juz nas jak "swoich" do tego stopnia ze dostajemy swoich pacjentow i mozemy z nimi spokojnie sami pracowac jak uwazamy za stosowne. oczywiscie zawsze jest ktos w poblizu kogo mozna sie zapytac o rade ale nikt nam sie juz nie wtraca do naszego leczenia jesli sami o to nie poprosimy.
wczoraj mialem okropny dzien. zamierzalem odebrac w koncu permesso ale oczywiscie jak zwykle go nie bylo. specjalnie nie bylem tym zaskoczony zdumial mnie jednak powod jaki tym razem im przeszkodzil. mianowicie zgubili jeden z mich dokumentow. i nie byloby w tym nic dziwnego gdyby te dokumenty nie byly ze soba spiete! na prawde nie mam pojecia jak udalo im sie zgubic jeden z nich. do dzis nie moge wyjsc z podziwu dla umiejetnosci tutejszych urzednikow. no i oczywiscie jak zwykle uslyszalem sakramentalne "prosze przyjsc za tydzien" :)
po questurze postanowilem sprobowac z codice fiscale. i prawie juz mi sie udalo. niestety do okienka podszedl jakis facet i milej pani ktora juz chciala mi to codice zrobic powiedzial ze niestety ale nie mozna wystawic mi codisze bez permesso. i tak wczorajsze spacery po urzedach zakonczyly sie kompletnym fiaskiem.
co sie dzisiaj stanie jeszcze nie wiem, ale obawiam sie ze jeszcze wszystko przede mna :)
Perugia ostatnio sie wyludnia. od weekendu wszyscy znajomi wyjezdzaja na swieta. dzieki bankructwu airpolonii wiely wyjezdza wczesniej niz sie spodziewalo. tak wiec wczoraj zegnalismy sie z kolezanka gdzies do trzeciej w nocy. kolezanka o piatej musiala wstac a do domu wrocila kolo czwartej :)
ja z perugii wyjezdzam w piatek, ale nie wracam do polski. swieta w tym roku spedzam w szwajcarii. pisze to nie dlatego zeby sie chwalic ale usprawiedliwic fakt ze jest to chyba ostatni przedswiateczny wpis na blogu. z tego powodu zycze wszystkim Buon Natale!

poniedziałek, grudnia 13, 2004

kongres

a w sobote bylem na kongresie protetycznym i nawet mam z niego certyfikat :)
poswiecony byl przyleganiu koron i musze przyznac ze byl calkiem ciekawy.
dzisiaj bylem znowu na klinikach, zrobilem jednego zeba i wogole fanjnie jest. daja juz nam zupelnie wolna reke i mozemy robic z pacjentami co chcemy :) oczywiscie zawsze jak chcemy sie o cos zapytac natychmiast przychodza. tak wiec praca idzie bardzo sprawnie. choc dzisiaj spedzilem jakies 15 minut na bieganiu i szukaniu wytrawiacza :) no ale to detale.
ogolnie fajnie jest!

czwartek, grudnia 09, 2004

monte Subasio

wczoraj byl tutaj dzien wolny z okazji swieta niepokalanego poczecia. z tej okazji postanowilismy pojechac sobie w gory... z perugii wyjechalismy autobusem o 7.45 (sam sie dziwie ze udalo mi sie zwlac z lozka o tej godzinie;) ) i przed dziewiata bylismy juz w Asyzu skad ruszylismy w gory. okazaolo sie ze trasa nie byla specjalnie trudna, a wrecz spacerowa. jednak 7 godzinny "spacerek" po gorach i tak zrobil swoje :) tak ze dzisiaj ledwo chodze.
pogoda nie specjalnie nam dopisala, bylo zimno i pochmornie, ale przynajmniej nie padalo.
a dzisiaj mialem ostatni dzien zajec przed swietami. z powodu remontu w tym roku koncza wyjatkowo wczesniej. niestety prawdopodobnie beda chcieli to pozniej odrobic :(

poniedziałek, grudnia 06, 2004

permesso di soggiorno

tak sie nazywa dokument ktorego chyba juz nigdy nie bede miec. a wraz z nim "codice fiscale" a zatem i umowy o mieszkanie, a co za tym idzie mieszkania?! nie, nie popdajmy w skarajnosci :) ale z permesso to jest tak ze zaczalem skladac wszystkie papiery w drugiej polowie pazdziernika i tak sobie teraz chodze na policje co jakis czas i dowiaduje sie ze papierek owszem bedzie ale dopiero za jakis czas. musze jednak przyznac ze ten jakis czas staje sie coraz krotszy. najpierw kazali mi przyjsc za miesiec, potem za tydzien a disiaj powiedzieli zebym przyszedl we wtorek lug w czwartek. szkoda tylko ze moje zajecia pozwalaja mi przychodzic tam tylko w p?oniedzialki ;) ale nic to!
wczoraj polskim polswiatkiem perugianskim wstrasnela wiadomosc o bankructwie AirPolonii. okazalo sie nagle ze wiele osob nie ma jak wrocic do domu na swieta. a wlasciwie ma jak wrocic tylko mniej-wiecej tydzien wczesniej niz planowali...

czwartek, grudnia 02, 2004

andrzejki!

co jak co, ale andrzejki musza byc!
we wtorek spotkalismy sie u kolezanki i odprawilismy prawdziwe andrzejki z prawdziwym laniem wosku :)
przy okazji okazalo sie ze niemcy robia to samo tylo ze w sylwestra, a wlosi nigdy o tym nie slyszeli. a jak juz sobie wszytsko wywrozylismy impreza przeniosla sie do domusa, czyli tutajeszej dyskoteki. tam mnaiej wytrzymali zostali do trzeciej nad ranem a ci bardziej wytrzymali, ktorzy nie musieli wstac nastepnego dnia rano na zajecia troszke dluzej,. niestety nie wiem co to "troszke dluzej" dokladnie oznacza, bi niestety ja nastepnego dnia rano mialem zajecia... a szkoda ;)